Rizdel :
"Ostatnia
bitwa ... Pamiętam ją jak przez mgłę. Po jednej stronie anioły, po
drugiej demony. Mi jednak w pamięci utkwiły jedynie te oczy.
Jasnoniebieskie z domieszką połyskliwej szarości ... i choć biła od
nich odwaga, gdzieś tam czaił się strach. Nie widziałem tego jednak
dlatego, że jako demon mogę go wyczuć.
Pamiętam
jak przymknęła na chwilę powieki, wzięła kilka głębokich wdechów, po
czym odgarnęła jasny kosmyk z twarzy. Rozejrzała się i w pewnym momencie
nasze oczy się spotkały, a czas stanął w miejscu ... Staliśmy tak chwilę
dopóki nie musieliśmy przerwać z powodu rozpoczętej walki. Jednak
pomimo iż odwróciła te swoje anielskie spojrzenie, ja nadal ją
obserwowałem i z daleka nad nią czuwałem, choć zdawałem sobie sprawę z
tego, że to wróg... Mimo to, nie przestałem się jej przyglądać ...
Widziałem
jak zostaje otoczona przez demony, sprawnie im umyka. Kilka
minut później walczyła z Morionem, moim kuzynem. Nagle spostrzegłem
Dezera, który miał zamiar zaatakować ją od tyłu.
Później
już wszystko w zwolnionym tempie ... Porzuciłem walkę i wszystko inne by tylko ją uratować... Nie myśląc w tamtej
chwili osłoniłem ją przed ciosem własnym ciałem... Później była już
tylko ciemność..."
Evangeline :
"Tamtego
pamiętnego dnia szliśmy na kolejną bitwę z piekłem. Była to moja
pierwsza walka ze złem, byłam jeszcze młodą anielicą. Kiedy wszyscy
dzielnie kroczyliśmy na przód, ja byłam przerażona i to chyba jako
jedyna.
Chciałam
walczyć i zwyciężyć, jednak mimo wrodzonej odwagi w tamtym momencie
naprawdę się bałam. Widząc te wszystkie postacie z piekła rodem od
których biła wrogość i zła energia, robiło mi się słabo. Spuściłam głowę,
przymykając oczy. Wzięłam kilka oddechów i... zdałam sobie sprawę, że
ktoś mnie bardzo intensywnie obserwuje. Czułam to. Zaczęłam się
chaotycznie rozglądać. Wreszcie napotkałam jego nieziemskie oczy. Niby
niczym się nie różnił od reszty demonów, ale było w nim coś takiego
czego nie dało się przegapić... Kamienna twarz i złowrogie spojrzenie, a
jednak jego oczy... Byłam pewna, że przez ten krótki moment, przestały
być zimne i obojętne... Nagle gwałtownie oderwaliśmy od siebie oczy, walka się rozpoczęła.
Walczyłam z jednym z nich, gdy usłyszałam dziwny odgłos zderzenia za sobą.
Pośpiesznie się odwróciłam i ujrzałam... JEGO. Był ranny i
nieprzytomny... Obronił mnie przed jednym ze swoich własnym ciałem ..."
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz